Posts Tagged ‘dom’

Projekty domów drewnianych

Saturday, February 27th, 2010

Pracę jako projektant domów zaczęłam jakiś czas temu. Od wieków reasumując pociągały mnie takie sprawy. Nie było chyba takiej chwili kiedy nie chciałabym czegoś urządzać, projektować, rysować, ustawiać. Pamiętam też dokładnie konkurs, w którym wzięłam udział i mogłam spełnić swoje marzenia. Chodziło o projekty domów drewnianych. Trzeba było przygotować to z niespotykaną dokładnością i sumiennością. Nie zastanawiałam się ani chwili, bo zdawałam sobie sprawę, że może to być sprostanie moich pragnień a właściwie ścieżka w kierunku ich spełnienia. Nagrodą bowiem było stypendium dwuletnie do Włoch, gdzie pod okiem wybitnych włoskich architektów uczyłabym się prawdziwej sztuki i architektury. I traf sprawił, że opracowałam te nieszczęsne projekty domów jednorodzinnych i dostarczyłam je na konkurs. Przyznam skrycie, że mało kto we mnie wierzył. Rodzice zamiast mnie wspomagać mówili mi, że rzucam się z motyką na słońce a znajomi sugerowali, że jest to konkurs o skali globalnej tak więc moje szanse są znikome. Aż tu nagle nastąpił termin wyników. Konkurs miał za zadanie wyłonić dwanaście najlepszych projektów domów. Na galę rozdania zaproszono mnie listownie, ale faktycznie nie było mowy w tym zawiadomieniu, że jestem laureatem. Była tylko data, miejsce i prośba o przybycie, bo po rozdaniu można porozmawiać z wybitnymi architektami oraz oglądnąć specjalną galerię prac przygotowaną na tę okazję. Stwierdziłam, że nic nie stracę jeśli tam pojadę, ale wiedziałam, że moje szanse są nikłe. Gdy ogłaszali wyniki miałam podwyższone tętno. Wymienili mnie na siódmej pozycji i poczułam, że serce utknęło mi w gardle.

Tags:

Related posts

Projekty budowlane

Saturday, February 27th, 2010

Moje pierwsze zlecenia w firmie projektowej nie były łatwe. Otóż gdy już je wykonywałam ciągle coś nie było dobrze. A to linia była nie odpowiednia, a to roślinka nie w tym obszarze co trzeba i tak na okrągło. Wydawało mi się to trochę bardziej proste, lecz kiedy obserwowałam to z boku. Ciężko było mi się przyzwyczaić, że wciąż ktoś mnie gani i próbuje pouczać. Przecież ja to wszystko znakomicie wiedziałam. Nie orientuję się, może to ten stres, który towarzyszył mi co dnia, może lekkie poczucie zmęczenia, bo sporo projektów należało było robić po nocach – nie mam pojęcia, lecz to jest pewne – nie spodziewałam się, że pierwsze kroki mogą być aż tak ciężkie… Któregoś dnia otrzymałam zlecenia na projekty budowlane. I od tej chwili wiedziałam, że będą one moją pasją. Nic nie szło mi do tej chwili tak łatwo jak te projekty budowlane. Znałam dosłownie wszystkie detale o nich. Jakich narzędzi użyć, jakdokonać zbliżenia, jak wykonać super perspektywę, co ze sobą powiązać.Po prostu nigdy nie ubawiłam się tak dobrze przy swojej pracy. Wreszcie znalazłam coś co dało mi sporo radości z pracy, którą robię. Szefostwo było ze mnie mocno zadowolone, projekty domów były gotowe zawsze na czas i z niezwykłą precyzją. Nie są to moje opinie a właśnie ich. Byłam z siebie mocno dumna. W sumie udowodniłam tym wszystkim, którzy mnie krytykowali na co mnie w efekcie stać. I nie tylko oni byli tym zdziwieni, ja sama nie mogłam uwierzyć, że wszystko ułożyło mi tak pozytywnie. Mam skrytą nadzieję na nagrodę za to wszystko co wykonuję dla firmy. Tylko ciągle się zastanawiam: czemu nie mogło być tak z samego startu?

Tags:

Related posts

Dom projekt

Saturday, February 27th, 2010

Przez rok pracowałam w gazecie „dom projekt” i stwierdzam zgodnie z prawdą, że nie był to dla mnie sprzyjający czasokres. Redakcja niekoniecznie mi odpowiadała. Całe to grono, które pewnie sądziło, że już tak długo pracuję w tej redakcji, że powinno mną pomiatać w jaki sposób się chce. Jednak takie były realia tej redakcji. Szefostwo też niekoniecznie mi ufało. Otrzymywałam same zwykłe zlecenia i w żaden sposób nie umiałam się tam zaprezentować, czy też pokazać wszystkim innym, że umiem sporo więcej niż im się wydaje. Brali mnie po prostu za zwykłą, młodą dziewczynę tuż po studiach. Nigdy w gazecie „dom projekt” nie udało mi się stworzyć tematu do rubryki o wnętrzach. Żeby napisać tam artykuł należało się bardzo dobrze pokazać. A bardzo dobrze pokazać oznaczało robienie kawy i sprzątanie po wszystkich przez okres dwóch lat. Może i jest tośmieszne, ale nie do końca. Ja dostawałam prawie same newsy do napisania, które w żaden sposób nie decydują o tym, czy umiesz pisać czy nie, czy jesteś świetnym dziennikarzem. Nie stanowiły praktycznie o niczym. Aż do chwili, kiedy przedłożyłam w tej redakcji wymówienie. Pamiętam miny wszystkich zatrudnionych, którzy usłyszawszy się o tym próbowali mnie namówić, że praca wręcz nie jest tak zła na jaką wygląda z perspektywy pierwszego roku. Rozumiałam o co chodzi, nie dałam się zbałamucić. Rozchodziło o to, że kiedy ja się zwolnię któreś z pozostałychprzez pewien okres czasu do kiedy nie znajdzie się zastępca za moją osobę, będzie musiał kontynuować rubrykę z wiadomościami, robić kawę i przejąć inne jak najmniej dziennikarskie zadania, które ja robiłam w reakcji „Ładny dom” od około roku. Ale dziś mówię im do zobaczenia i nie mam zamiaru tam wracać.

Tags:

Related posts